czwartek, 29 sierpnia 2013

.49

Nie mogę się z niczym ogarnąć. jestem teraz tak "nie obecna" że samą mnie to wkurza.
czuję się już zbędna. 
Nie! Candy! nie użalaj się tylko podnieś dupe i coś zrub a nie się opierdalasz i tylko ryczysz! 

Znowu się pocięłam... mniejsza. z tym.

Bilans.
Dzisiejszy bilans do dupy.. nadrobiłam te kilka dni bez jedzenia na samym piciu, fajkach i gumie

na naj bliższe dni planuję tylko wodę, i gumu (wiem że fajki też będą) 

ach to wszystko.. 13 latki uzależone od tytoniu..


Ostatnio z kumpelą poznałyśmy taką 14 latkę. rozmowa się zaczęła tym że pytałą czy nie możemy poczęstować jej papierosem. no i tak poczęstowałyśmy. dosiadła sie do nas i gadałyśmy... 
Smutne w wieku 14 lat chodzi na domówki.. śmieje sie jak ktoś w jej wieku upiję sie "setką" i powiedziała że jeżeli by zalegalizowali mariche w polsce była by cały czas najebana..
W ogóle ma brata dliera.. jej słowa: "Jestem taką alkocholiczką...".. jak gadaliśmy dało sie wyczuć że była naćpana, upita i wogóle wszystko na raz... 

Żal mi jej się trochę zrobiło.. 

                                          “Liczba samobójstw w dzisiejszych czasach powinna uświadomić ludziom jak ich słowa cholernie ranią.”

sobota, 24 sierpnia 2013

.48

Hej... przepraszam za "olewanie" bloga, ale to było tak że na wasze wchodziłam ale nie wiedziałam jak się zabrać za swojego...

no więc tak przez te kilka dni trochę się pozmieniało.. nie wiem od czego zacząć... 
ogólnie to już 3 dzień nic nie jem przez 2 dni byłam na samym sticky toffe wodzie gumach do żucia i kurwa fajkach... wiem nie powinnam ale pale i chuj.. sorry ale dziś mam takie nastawienie do życia..
dziś chce wypić 2 herbatki z xennną w jakimś chujowym proszku.. mniejssza i troche wody.. zapalić pewnie zapale

w ogóle to poznałam kogoś... niby przez chujowy internet ale się rozumiemy bez słów.. nie chce żebyśmy byli parą ( wsęsie ja) ale przyjaciółmi (właściwie już jesteśmy) ehhh... właściwie nie wiem czy chce... przyzwyczaję się do niego a on mnie wystawi... po co mi to.., a jak się jeszxze w nim zakocham to bedzie znowu wielkie roszczarowanie,pociętę ręce, i wieczny płacz... oj oj czemu się on pojawił znamy się z tydzień a już się boje co będzie dalej.. KURWA! w ogóle to jestem na siebe zła okłamałam go z wiekiem bo on ma troche więcej niż ja a nie chciałam żeby uważał mnie za jakąś kurwa guwniare która nic nie wie o życiuu (chyba i tak na nią wyjdę) kurwa dobra już o nim nie piszę


x
Bilans.
narazie troche wody (gazowanej) nie ma normalnej a nie chce mi się iść do sklepu... ehhh ;//

zobacze co będzie dalej....



kurwa nie chce się do niego przyzwyczajać!

StopStopStop nie piszę o nim nie piszę o nim 

a jak się okarze jebanym chujem? kurwa mniejsza/.......

sobota, 17 sierpnia 2013

.47

Dziś nawaliłam, przyznaje się! ale o tym nie będę pisać.

Jutro ( a właściwie dziś) jade nad morze. ok 5:00 wyjazd. nie idę spać będę spać w aucie ;)
wróce w niedzielę i napiszę. Bedę starać się nic albo mało jeść

Zastanawiam się czy do końca wakacji nie jeść jednego owocu dziennie i tylko woda lub ewętualnie sok. 
zostały równo 2 tygodnie a ja muszę stracić co najmniej 12 kg.. uda mi się? wątpie ale warto spróbować


chce ale nie chce wracać do szkoły.. chciała bym ją zmienić.. chyba odejde z baletowej w przyszłym roku ;(



czwartek, 15 sierpnia 2013


.46

 Wiedziałam że dziś zawalę. włąściwie wiedziałam i przez to zawaliłam...                                                     
od rana jak wstałam miałam już zawroty głowy i miałam 2 razy "ciemno" przed oczami. ale wytrzymałam poszłam się umyć i poszłam na wagę. ( 50,7 kg) zaczeły mi się trzęść strasznie ręce dobrze że nikt nie zauwarzył. w ogóle cały dzień coś jem, jem i jem. strasznie źle się z tym czuję więc jutro głodówka<3

w sobotę ok 5 jadę nad może i wracam w niedziele wieczorem, wiem trochę bez sensu ale tata i jego dziewczyna chcą jechać więc pojedziemy.. 

Bilans.
troche tostów, jogurt, czipsy, kanapki, ogórki, ogórki z nutellą a właściwie z jakąś podróbką z biedronki (jak kobieta w ciąży normalnie), ogórki kiszone, troche orzeszków, kanapki, i nie wiem czy coś jeszcze

ok miliona kcal. 


dziś zaczynam 30 dni na talie i dolne części brzucha, we dług tej rozpiski również będę tak liczyć przysiady, pąpki i skoki na skakańce (o ile znajdę skakankę)


                                              Ja nie rozumiem samobójców, bo żeby żyć, trzeba mieć odwagę, a samobójcy to tchórze. Tchórze i narcystyczni egoiści, którzy myślą, że wszystko się kręci wokół nich. Jak można odebrać sobie najcenniejszy dar, jaki się ma? Jak można zrobić sobie to i zrobić to najbliższym ludziom? Ja po prostu tego nie rozumiem, ja nie chcę tego rozumieć ~ Dominik ~ sala samobójców 

środa, 14 sierpnia 2013

.45

Nie pojechałam do koleżanki. musiała ona jechać do warszawy do swojej babci. mogłam jechać z nią ale jej rodzice się nie zgodzili, ale babcia chciała O.o 
mniejsza.. 
boje się jutra. nie chce jeśc a chyba będę. albo napad głodu albo zostane zmuszona. nie lubię być cały dzień w dommu. ciągle pytania: "zjesz coś?" "ty jadłaś coś dzisiaj?!" itp.. 
Mam ochotę z tąd uciec i umrzeć z głodu. SAMA. 

Bilans.
1,5 l. wody (znaczy jeszcze nie wypiłam półtora ale wypiję)


                                                                                              Pozwólcie mi w samotności umierać z głodu!

wtorek, 13 sierpnia 2013

.44

Jestem coraz bvardziej zmęczona tym wszystkim, coraz więcej mam myśli samobujczych i poczucia że jestem sama na siebie skazana. 
czy tylko się nad sobą użalam? 

dziś wstałam o 13 i jakoś tak strasznie wolno leci mi ten dzień minuta po minucie. sekunda po sekundzie. godzina po godzinie.

Jutro jade do koleżanki na 3 dni. ona wie że staram sie nie jeść więc nie będzie mnie pytać co chwile czy nie chce czegoś. 

Bilans.
3 litry wody.


coś się ze mną dzieje? czy tylko użalam się nad sobą?

niedziela, 11 sierpnia 2013

.43

"UWIELBIAM" OBIADKI U BABCI!!!
Kocham moją babcie, jest na prawdę wspaniałom kobietą. ale irytuje mnie w niej to że ciągle każe jeść!
Kiedyś mi to nie przeszkadzało bo nie była waga tak dla mnie ważna, ale teraz M_A_S_A_K_R_A!
"no to może jeszcze ziemniaczka?" "zjedz jeszcze mizerii bo jakaś wychudzona jesteś" "pod stołem w kuchni są owoce może zjesz sobie coś" "Weronika czemu nie jesz placuszka?" "a może jeszcze kawałeczek?" 

teksty z dzisiejszego obiadu mojej babci! 


Boli mnie głowa! nie wiem od czego ale nie chce się faszerować tabletkami. 

mam tysiąc różnych myśli w głowie. nie wiem co napisać, od czego zacząć. więc możliwę że dziś trochę się rozpiszę..

trochę czuję się samotna i smutna. niby mam z kim wyjś do galerii niby się uśmiecham i się cieszę, ale nie mam osoby z którą mogłabym pogadać na wszystkie tematy świata, która przyjdzie do mnie o 3 w nocy jak napiszę że mam problem, która stanie na głowie żeby było mi raźniej. (gdybym miała taką osobę oczywiście robiłabym to samo dla niej). 

Najgorsze są wieczory wszystko mnie nachodzi i zaczynam się bać wszystkiego co mnie otacza, czy to normalne?

wczoraj (właściwie dziś gdzieś nad ranem) zrobiłam jakiś tam test na depresję. wyszło że mam depresję, czy to możliwe żybym ją miała? źle się z tym wszystkim czuję.


Bilans.
ziemniaki,2 jajka sadzone, kalafior z bółką tartą, mizeria 
potem 1 kawałek placka (nie wiem z czym) i chyba 3 kawałki sernika z wiśniami, trochę winogron i kilka żelków nim2 kwaśne

jeżeli nie zrozumiałyście tego co napisałam to kit z tym bo ja też tego trochę nie ogarniam.

.42


dziś cały dzień spędziłam w Centrum ze znajomymi. o dziwo niue było bardzo dużo jedzenia, ale i tak za dużo!   ale nistety były papierosy. (wiem co myślicie czemu taki bachor w wieku 13 lat pali. na usprawiedliwienie powiem że to były słabe, choć wiem nie można tego usprawiedliwić!) Było też dużo ruchu

jak wróciłąm okazało się że jeszcze jedziemy do znajomych taty i jego dziewczyny. pojechaliuśmy i był gril. zjadłam trochę. KURWAKURWAKURWA oczywiście i tak za dużo


Bilans.
mała paczka paluszków solonych (lajkonik) na pół z koleżanką
nie całe 2 paczki chipsów (duże) na pół z koleżanką
trochę jogórtu mrożonego naturalnego z odrobiną arbuza i brzoskwinią, i wiórkami kokosowymi i migdałami ale wszystkiego mało <-- to w mieście
3 ogórki kiszone
dwie porcje sałatki (arbuz,pomidor,ogórekzielony,ser feta) (pyszna)
i troche bagietki (trochę dużo)
to chyba tyle.

przepraszam że nie piszę dokładniej ale nie wiem



się jeszcze okazało że jutro jedziemy na obiad do babci! z nowu truciie dupy że "czemu ty mmięsa nie jesz?!" "to jest nie zdrowe!" blablabla rano i wieczorem nic nie zjem a u babci będę jeść jak najmniej

Aaa! Stanełam dziś na wadze! 52,7 kg KURWAKURWAKURWA ale teraz nie ma co się użalać tylko zbierać dupę i ćwiczyć!

chyba kupię sobie xennę i będę co dziennie jedną tabletkę na "lepsze trawienie" czy to coś da? czy kiedyś osiągnę swój cel? nie wiem. ale na pewno jest o co walczyć.

                                                               
                                           Wszystko jedno, gdzie się żyje, raz się chudnie, raz się tyje.. - Mischa Barton.

sobota, 10 sierpnia 2013

.41

Przepraszam za nie obecność! 

jak wiecie byłąm w holandii. piękne, na prawdę piękne państwo. wszystko tak poukładane, czyste, schludne. jestem naprawde zauroczona tym krajem. wszystko pięknie i fajnie! tylko gdybym nie przyytyła! 
nie wiem ile teraz dokłądnie waże (jutro rano się zważę i napiszę) trochę boję się stanąć na wadze. właściwie to bardzo się boję. 

trochę dużo się u mnie pozmieniało.. opiszę to w następnym poście po jest 2 w nocy i chyba powoli powinnam się kłaść. ale nie chce. ;///




Bilans.
2 jabłka małe papierowki i woda 

jutro planuję trochę arbuza. czy mi wyjdzie? 

chce tak wyglądać! ale nic nie ździałam samym gadaniem. chyba pora się za siebie wziąć?


Trzymajcie się! Kocham Was, i diękuję że jesteście!