środa, 14 sierpnia 2013

.45

Nie pojechałam do koleżanki. musiała ona jechać do warszawy do swojej babci. mogłam jechać z nią ale jej rodzice się nie zgodzili, ale babcia chciała O.o 
mniejsza.. 
boje się jutra. nie chce jeśc a chyba będę. albo napad głodu albo zostane zmuszona. nie lubię być cały dzień w dommu. ciągle pytania: "zjesz coś?" "ty jadłaś coś dzisiaj?!" itp.. 
Mam ochotę z tąd uciec i umrzeć z głodu. SAMA. 

Bilans.
1,5 l. wody (znaczy jeszcze nie wypiłam półtora ale wypiję)


                                                                                              Pozwólcie mi w samotności umierać z głodu!

5 komentarzy:

  1. oby tylko ta głodówka Ci się źle nie odbiła

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia kochana, będzie dobrze <3

    OdpowiedzUsuń
  3. szczerze głodówka to zło,ale rozumiem Cię, najlepszy sposób na oszukanie rodziny z jedzeniem zaczęcie jeść samemu posiłków w swoim pokoju, i tego czego nie chcesz do woreczka potem np na dworze przy śmietniku zostawić dla jakiegoś zwierzątka , jeśli to kanapki np podzielić się z koleżanką itd
    wtedy niby widzą ,że jesz a tak naprawdę nie jesz, ja kiedyś tak bardzo długo pociągłam i do dziś rodzice nie wiedzą o tym.
    Ale odradzam Ci głodowania i umierania z głodu

    OdpowiedzUsuń
  4. to i tak nic nie zjadlas skoro pytaja ;P silna jestes, nie umieraj, dieta nie jest metoda na zabicie sie, dieta jest dla zdrowia by schudnac wyzdorowiec miec energie do zycia i na zycie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładnie piszesz, jestem tu pierwszy raz, ale podoba mi się. ;)
    A pytania o jedzenie są okropne. Zjem odrobinkę na śniadanie, nadal mam po tym mdłości i pełny żołądek, a zdążyłam słyszeć do południa już parę pytań. Na szczęście aktualnie zostałam sama. Więc teraz czuję się dobrze. ;)
    Pozdrawiam. ;*

    OdpowiedzUsuń